Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Persefona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Persefona. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Roczek za nami

Hayden - Crazy
Evelin - Persefona

Dzień przed rocznicą dziewczyny siedziały w pokoju. Był wczesny ranek, rodzice Hayden spali tak jak
reszta ludzi. Hayden leżała na dywanie z laptopem, a Evelin  zwisała z łóżka głową w dół.
-Może napiszmy coś o Hermionie? – zaproponowała Hayden o brązowych włosach.
-Nie, często o niej piszesz. Może, o Korze i Hadesie? – teraz Evelin podała pomysł.
-Nie o nich też nie, bo mamy ich mnóstwo.
-Igrzyska też odpadają. Nie mam weny.
Obie zgadzały się w tej kwestii. Nie miały chęci pisać o żadnym z tych pomysłów. A przecież zaraz rocznica ich bloga!
-Tak, wiem! – krzyczy dziewczyna ubrana na czarno i zrywa się z podłogi.
-Co? – brunetka też wstaje.
-Słyszałaś to?
-Nope. O co chodzi?
-Słyszałam jakby ziemia się rozstąpiła, a przecież pod nami jest cement.
-Może trzęsienie Ziemi? – Hayden wiedziała, że to nie możliwe. Przecież były w Polsce! Tu nie ma trzęsień ziemi.
-Nie wiem, ale to mnie przeraża. – Zabrała zeszyt z podłogi i wróciła na łóżko.
-Dobra, ja wezmę Danny’ego i sprawdzę. Zostań w domu. – Danny to pies dziewczyny.
-Nie, boję się. Nie jestem nieśmiertelna i mogę umrzeć.
-Prędzej ja. – zaśmiała się nerwowo.
Hay wyszła z domu, a Evelin nie zatrzymywała jej, ponieważ była zbyt zlękniona chwilową sytuacją. Hayden rozejrzała się wokół domu i po 10 minutach wróciła.
-Co tak długo?
-Słuchaj Ev, musisz ze mną pójść.
-Gdzie?
-No chodź. – Pociągnęła ją za dłoń i wyciągnęła na podwórze.
-Gdzie mnie ciągniesz Hayden? O co chodzi? – Evelin zadawała kolejne pytania.
Brązowowłosa wreszcie stanęła i wskazała ręką przed siebie. Ev spojrzała tam i zobaczyła bladego chłopaka o czarnych włosach. Wyglądał na 14 może 15 lat.
-To jest Nico.
-Kim do cholery jest Nico?
-Jestem tutaj. Nazywam się Nico di Angelo.
-Co tu robisz?
-Znacie mitologię grecką?
-Jasne. – powiedziały zgodnie.
-Okej. Uwierzycie, że istnieją herosi i prawdziwi bogowie olimpijscy?
Dziewczyny trochę się zdziwiły, ale Evelin odezwała się.
-Możemy uwierzyć.
Ev zbliżyła się do Hayden stojącej z psem, ponieważ nie czuła się pewnie w towarzystwie nieznajomego. Sprawiał, że przechodziły ją ciarki na ciele.
Hay wydawała się bardziej zaciekawiona niż przestraszona, jednak wciąż zachowywała czujność.
-Musicie gdzieś teraz pójść. – powiedział to stanowczym, nieznoszącym sprzeciwu głosem.
Obie wiedziały, że muszą się zgodzić, a po za tym były ciekawe gdzie Nico chce je zabrać.
-Dobra, podajcie mi teraz dłonie. – wyciągnął w ich stronę ręce.
Ku zdziwieniu Hayden Evelin pierwsza złapała jego dłoń.
-Hej, czekaj. A co z naszymi rodzicami?
-Według nich jedziecie teraz na wakacje ze znajomymi.
Brązowowłosa miała wątpliwości, jednak złapała wolną dłonią jego rękę. W drugiej trzymała smycz.
Przyjaciółki zobaczyły jak otacza je cień. Wkrótce dostrzegły, że to one stają się cieniem. Poczuły nagły dyskomfort i w jednej chwili stały na wzgórzu przy wysokiej sośnie. Na jednym z konarów, wisiał złoty materiał.
Evelin pierwsza skojarzyła co to jest.
-Czy to jest….
-…. Złote runo? – dokończyła Hay.
-Yup. – po czym po prostu zaczął schodzić ze wzgórza.
-Gdzie idziesz?!  - krzyknęła Ev.
On nie odpowiedział, tylko pomachał dłonią żeby szły za nim. Dziewczyny spojrzały na siebie, i zaczęły schodzić.
W miejscu, w którym wylądowały było mnóstwo nastolatków, którzy walczyli ze sobą, zajmowali się polem truskawek i graniem w koszykówkę.
Podbiegły do Nicka, który zmierzał w kierunku wielkiego domu.
-To jest Wielki Dom. Spotkacie się z Chejronem i Panem D. To dyrektorzy obozu.
-A tak w ogóle, to co to za obóz? – spytała Hayden.
-Chejron wam to wytłumaczy.
Cała trójka weszła na ganek, gdzie przy stole siedziało dwóch mężczyzn grających w karty. Jeden siedział na wózku inwalidzkim, a drugi miał na sobie hawajską koszulę i popijał dietetyczną colę.
-Panie D., Chejronie to są Hayden i Evelin.
-Dobrze Nico, możesz odejść.
Chłopak kiwnął głową i odszedł w kierunku domu z obsydianu.
-Witajcie, nazywam się Chejron i jestem instruktorem młodych herosów. To pan D., dyrektor obozu. Co powiedział wam di Angelo?
-Właściwie to nic. Wiemy tylko, że bogowie greccy istnieją. – odpowiedziała Ev.
-Dobrze, usiądźcie, zaraz wszystko wam wyjaśnimy.
-Jesteście teraz w Obozie Półkrwi tudzież Obozie Herosów. Jest to bezpieczne miejsce dla wszystkich dzieci półkrwi, którymi wy również jesteście. Herosi uczą się tutaj walki. Więc jeśli nie macie pytań to możecie iść na śniadanie.
Dziewczyny nie miały pytań, ponieważ były potwornie głodne. Hayden mogła by zjeść konia z kopytami. Zmieniła zdanie, kiedy Chejron zamienił się w centaura.
Poszły razem do pawilonu jadalnego i stanęły w wejściu nie wiedząc gdzie mają usiąść. Centaur polecił im siedzenie przy stole Hermesa. Zrobiły tak i po chwili wszyscy słuchali Chejrona.
-Uwaga! Mamy w naszym gronie dwójkę nowych obozowiczów. To Evelin Sparks i Hayden Lebond. Za chwilę powinny zostać uznane.
Kiedy mówił ostatnie zdanie nad głową Hayden pojawił się niebieski trójząb. Wszyscy spojrzeli na nią i uklękli. Dziewczyna czuła się dziwnie.
-Hayden możesz się przesiąść do stolika Posejdona. – wskazał dłonią na stół przy, którym siedział zielooki chłopak. Hayden  miała identyczny kolor oczu. Usiadła tam i spojrzała z wyczekiwaniem na swoją przyjaciółkę. Nagle do pawilonu wszedł chłopak o kozich nogach. Obie dziewczyny wiedziały już kim jest. Był to Grover. Spojrzał z zaskoczeniem na Ev.
-Chejronie co robi tutaj Persefona?
-Grover, o co ci chodzi? To jest Evelin Sparks, nowa heroska.
-Chejronie, chyba jednak nie. – Satyr kłócił się. – Ona jest spowita mgłą. Spójrz.
Nagle centaur rozdziawił usta zaskoczony.
-Persefono? Co ty tutaj robisz?
-Persefono? Przecież to ja Ev. – dziewczyna była równie zaskoczona co Chejron.
Hayden nie wiedziała co się dzieje, ale przyjrzała się dokładniej przyjaciółce. Ta zamigotała i po chwili stała w innej postaci. Hay nie mogła uwierzyć. Jej przyjaciółka wyglądała jak mitologiczna Persefona, córka Demeter i Zeusa.
Do pawilonu przybiegł pan D.
-Chejronie, musimy iść z nią do Zeusa. Wezwał nas.
Centaur pokiwał głową i gestem ręki przywołał do siebie czarnowłosą.
-Nie, nigdzie nie pójdę bez Hayden.
Brązowowłosa jednak nie paliła się do pójścia przed oblicze Gromowładnego. Poprosiła wzrokiem przyjaciółkę na słowo.
-Ev, ja naprawdę chciałabym pójść, jednak nie czuję, że powinnam. Poradzisz sobie.
Evelin nie mogła zmuszać przyjaciółki więc skinęła głową i przytuliła ją. Obie czuły się tak jakby się żegnały.
Po chwili czarnowłosa odeszła z bogiem wina, by spotkać się z Bogiem bogów.
Hayden wróciła do stołu i dopiero teraz spojrzała na przyrodniego brata. Ten wydawał się zdziwiony tym, że ma siostrę. Ona też zdawała się tym przytłoczona.
-Więc… Twoja przyjaciółka to bogini?
-Chyba tak. – Dziewczyna wzruszyła ramionami nie pewna. Wiedziała, że Percy jest fajnym chłopakiem. W końcu przeczytała każdą książkę o nim. Jednak mimo to czuła się dziwnie. Zawsze marzyła o byciu herosem,
a kiedy jej marzenie stało się realne, czuła się niepewnie.
-Ja też potrafię panować nad wodą?
-Tak, spróbuj. – pokazał jej sztuczkę z wodą.
Po chwili ona zrobiła to samo i zamiast jeść bawiła się napojem.
-Po śniadaniu oprowadzę cię po obozie, okej?
-Dobrze.
Zajęli się jedzeniem, wcześniej dając ofiarę bogom i wyszli z pawilonu. Percy zaczął opowiadać o obozie, a Hayden naprawdę starała się go słuchać, jednak nie udawało jej się to, ponieważ wciąż myślała o Evelin. Była ciekawa co teraz się z nią dzieje.
Percy to zauważył i odezwał się.
-Nie martw się, nic się jej nie stanie. A teraz może pokażę ci domek?
Skinęła głową i poszli w kierunku domku numer trzy.
Po paru godzinach Hayden była już zmęczona ciągłym czekaniem, więc postanowiła pójść do Chejrona.
Zapukała do drzwi Wielkiego Domu i weszła słysząc pozwolenie. Od razu poszła do salonu, skąd
dochodziła stara muzyka.
-Witaj Chejronie. Wiadomo już coś o Evelin?
-Niedługo powinna tu być.
Kiedy to powiedział w powietrzu można było wyczuć winogrona i po chwili w salonie pojawił się Dionizos.
Był jednak sam. Hayden do niego podeszła i spytała.
-Panie D. gdzie jest Evelin?
-W Hadesie. Odzyskała pamięć i teraz jest w pełni Persefoną.
-Co? Jak to? Przecież to moja przyjaciółka. Znamy się od dzieciństwa.
-Niestety, to była tylko mgła, ponieważ Persefona postanowiła zaopiekować się tobą i w czasie kiedy
dorastałaś ona również to robiła i dlatego straciła pamięć. Powiedziała, że niedługo cię odwiedzi.
Hayden była trochę zła na Evelin, a raczej na Persefonę, że ta ją okłamywała. Bez słowa wyszła z Wielkiego Domu i powędrowała na plażę. Usiadła na piachu i zdjęła buty. Kiedy dotknęła stopami wody usłyszała głos w głowie. 
To dla ciebie córko. 
Po chwili woda wyrzuciła na brzeg piękny pierścień z kyanitem.
Hayden wzięła go w dłoń i dotknęła niebieskiego kamienia. Nagle pierścień zaczął się zmieniać w piękny sztylet ze stali stygijskiej. Był idealnie wyważony i czuła jakby był przedłużeniem jej ręki. Podniosła się z piachu i szepnęła.
-Dziękuję.
Postanowiła pójść na arenę i wypróbować nową broń. Była tam Annabeth, dziewczyna jej brata. Percy je sobie przedstawił, a Hay z książek wiedziała, że walczy ze sztyletem.
-Hej Ann. Mam to. – wskazała na pierścień. – I chciałabym, żebyś nauczyła mnie walczyć.
-Chcesz walczyć pierścieniem?
W tym momencie Hayden nacisnęła kamień i w jej dłoni pojawił się sztylet, który w myślach nazywała Thrien. Podejrzewała, że jest to nowy sztylet, ponieważ nigdy nie słyszała by w mitologii występował pierścień o tym kolorze.
-Wow. Nazwałaś go jakoś?
-Tak, Thrien.
Przystąpiły do nauki i po paru minutach zaczęły powoli walczyć. Hayden szybko rozumiała o co chodzi.
Annabeth po kilku godzinach treningu z brązowowłosą.
-Jeszcze chwilę poćwiczysz i będziesz lepsza od Percy’ego – zaśmiała się.
Dwa tygodnie później w Zamku Hadesa można było usłyszeć podniesiony damski głos.
-Hadesie! Nie możesz mnie tutaj więzić. Muszę odwiedzić wreszcie Hayden!
-Już się nią zajęłaś. Wypełniłaś swoją misję.
-Ale to moja przyjaciółka!
-Ona jest zwykłą heroską. Ma nowych przyjaciół.
-Hadesie! I tak ją odwiedzę czy tego chcesz czy nie.
-Dobrze, ale to jedyny raz. Następne spotkanie odbędzie się tutaj.
-Dobrze. – Persefona błysnęła i po chwili pojawiła się w Obozie Herosów.
Był teraz obiad, a ona zjawiła się na środku pawilonu. Hayden siedziała z bratem tyłem do niej. Wszyscy spojrzeli na boginię wiosny. Nagle kobieta poczuła ciężar na szyi. Hayden mocno się do niej przytulała, a po chwili się odsunęła równie szybko jak ją przytuliła.
-Czemu mnie olewałaś przez dwa tygodnie?!
-Hades. – Persefona powiedziała lekko mrocznym głosem.
-Okej, już rozumiem. – Hay uśmiechnęła się. Obie postanowiły pójść na plażę. Zaczęły rozmawiać o tym co działo się przez dwa tygodnie. Hayden chwaliła się dobrymi walkami sztyletem, a Persefona opowiadała o jej teraźniejszym domu.
Nagle usłyszały niewyraźny dźwięk, który stawał się coraz głośniejszy. Zamigotało im w oczach i po chwili widziały już tylko czerń.
Dziewczyny obudziły się w pokoju Hayden. Spojrzały na siebie zaskoczone.
-Czy to był sen?
-Na to wygląda – brązowowłosa odpowiedziała Evelin.
-Czyli ty nie jesteś herosem.
-A ty nie jesteś Persefoną.
-Na bogów! Chcę spać! – krzyknęły obie.
___________________
Prosimy o oklaski. :) Wam również się należą, bo dzięki wam przetrwałyśmy ten niesamowicie długi rok. Mamy nadzieję, że ten również spędzimy razem z obecnymi i przyszłymi czytelnikami. Dziękujemy za tyle wyświetleń i komentarzy. Tę miniaturkę pisałyśmy razem.

niedziela, 8 czerwca 2014

Inna Historia

Nie wiedziałam czy to wstawić czy nie, lecz koleżanka mnie namówiła. Specjalnie dla ciebie Weronika
&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*&*

Budzę się w nieznanym miejscu, podchodzę do lustra i nie mogę uwierzyć w to co tam widzę. Wyglądam jak Persefona. Ciemne długie włosy oraz lekko brązowa karnacja.
Zza drzwi dochodzi mnie głos nieznany mi do tej pory:
-Persefono chodź. Ile mam na ciebie czekać? - męski głos podejrzewam, że Hadesa.
Kieruję się w stronę z której dochodzi otwieram drzwi i widzę mężczyznę który siedzi w czarnej wannie ze złotymi nóżkami przyozdobione w kości.
-Chodź tu kochana- uśmiecha się i wyciąga rękę z powodu mimiki jego twarzy mięknę i podchodzę do niego. Wchodzę do wanny i siadam w niej czuję ręce na swoich plecach rozpinają one biustonosz który miałam na sobie jakoś dziwnie nie krępuję się tym iż to robi potem druga część bielizny i jestem kompletnie naga. Nie przeszkadzało mi to.
Siedzimy tak może z dwie godziny było mi przyjemnie w towarzystwie mojego nowego męża o niebo lepiej niż w moim poprzednim związku.
Wychodzimy niechętnie, Hades podaje mi ręcznik czarny rzecz jasna, owijam się nim i przechodzę do naszej sypialni nie wiem co gdzie jest więc zastanawiam się gdzie mam szafę. I chwilę później słyszę za sobą
-Persefono ubierz się proszę nie mogę zostać z tobą a tak bardzo mnie kusisz- pokiwałam tylko głową i ruszyłam w kierunku wskazanym mi przez ,,męża''.
Otworzyłam drzwi ( kolejne w tym pokoju) wchodzę i widzę pełno czarnych ubrań , butów tego samego koloru oraz złotej biżuterii podchodzę do wieszaków i wyciągam pierwszą sukienkę którą zobaczyłam z półki po drugiej stronie pomieszczenia wzięłam czarne sandałki na obcasie do tego złoty perłowy naszyjnik oraz wydłużany pierścionek.



Ubrałam się w ciągu pięciu minut wychodzę z nowej garderoby i widzę że bruneta nie ma już w pokoju ja również z niego wyszłam zdziwiłam się że tak dobrze znam to miejsce a jeszcze nigdy w nim nie byłam.
Weszłam do salonu w którym to zastałam pana umarłych siedzącego przy biurku i notującego coś
żeby mu nie przeszkadzać wzięłam jedną książkę w skórze z pokaźnej biblioteczki nie czytając wcześniej tytułu.
Usiadłam na kanapie spojrzał na mnie ja żeby pokazać mu że to zobaczyłam uśmiechnęłam się i zabrałam za czytanie lektury tytuł był po grecku
Οδηγός για την θεία κυήσεις. 

Συντάκτης: Απόλλων
(Przewodnik po boskich ciążach.

Autor: Apollo)
Wszystko doskonale rozumiałam chodź nigdy nie uczyłam się tego języka ale jak widać teraz go umiem.
Otworzyłam na pierwszej stronie i zagłębiłam się w woluminie.
Dowiedziałam się bardzo ciekawych rzeczy. Bogowie mogą mieć ze sobą potomstwo tylko i wyłącznie wtedy gdy się kochają.
Bogini nie może opuszczać danego miejsca podczas ciąży i dwadzieścia jeden lat po urodzeniu go.
Godzinę później kiedy skończyłam czytać zamknęłam ją i odłożyłam na miejsce.
Hades chyba to zauważył przerwał pisanie i nagle miałam ochotę go pocałować chyba to wyczuł ponieważ podszedł do mnie i pocałował na tym jednym się nie skończyło nie opierałam się, za bardzo się mi to spodobało przenieśliśmy się na biurko zrzucając wszystko co na nim było jakiś czas później nie wiem jak znaleźliśmy się w łóżku.
Stało się to, byłam szczęśliwa. Zasnęłam przytulona do jego nagiego torsu.
Obudziłam się rano lecz nie zastałam ukochanego (tak zakochałam się ) po drugiej stronie łóżka lecz zobaczyłam białą karteczkę na której było napisane:


Kochana

Musiałem wyjść coś się stało z Cerberem.
Przepraszam.
Jak wrócę jakoś ci to wynagrodzę.

                          Hades.

No tak poszłam do garderoby dzisiaj postanowiłam założyć spódniczkę i koszulkę do tego czarne buty oraz złote dodatki.




DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ

Jestem z nim szczęśliwa on kocha mnie a ja jego chodź dalej widzi we mnie swoją Persefonę lecz ja nią przecież nie jestem i nigdy nie będę ale tak mi z nim dobrze że nigdy nie będę miała zamiaru wrócić do swojego dawnego życia.
Znów jestem sama w domu chodź te dni gdy jestem sama spędzam na chodzeniu po zamku zwiedzaniu go oraz na pielenie ogródka bardzo spodobało mi się to zajęcie mogę spędzać czas z kwiatami od dziecka bardzo je lubię.
Zaczęły targać mną silne torsję więc pobiegłam na ubikacji i zwróciłam swoje śniadanie.
Żeby sprawdzić co mi się dzieje wyszłam na powierzchnię do znanej lekarki zastępczyni Apolla.
Przyjęła mnie natychmiast okazało się że jestem w ciąży.
Ale jak pisało w książce bogowie mogą mieć dzieci tylko gdy się bardzo kochają oboje.
Nie wiedziałam że mnie kocha. Może dawna Persefona go nie kochała dlatego nie mieli dzieci.
Wracam do podziemi okrężną drogą i wchodzę do pałacu.
Widzę Hadesa siedzącego przy biurku staram się być cicha ale usłyszał mnie trudno się mówi.
-Persefono gdzie byłaś martwiłem się o ciebie-wstaje z fotela podchodzi do mnie łapie w pasie i całuje w policzek.
-Byłam u Kiry to jest taka zastępczyni Apolla.-powiedziałam z godnie z prawdą.
-Coś się stało źle się czujesz.-zmartwił się tym iż byłam u lekarza.
-Nic takiego oprócz tego że będziemy mieli dziecko.-uśmiechnęłam się odwróciłam do niego i pocałowałam.
Gdy oderwaliśmy się od siebie on spytał.
-Nie żartujesz ze mnie na prawdę.-pokiwałam głową.I znów złączyliśmy się w czułym
pocałunku.


11 miesięcy później


Jestem szczęśliwa nie chcę już pamiętać o tamtym życiu może tam umarłam nie obchodzi mnie to moja rodzina przyjaciele i bliscy mogą być w żałobie trudno nie obchodzą mnie teraz tu mam rodzinę.
Mam wspaniałego męża i na świat tydzień temu przyszedł wspaniały chłopczyk nazwaliśmy go Luck trochę takie nie boskie imię moja matka była zła że tak go nazwaliśmy ale nie obchodzi mnie jej zdanie nikogo zdanie mnie nie obchodzi liczy się tylko moja rodzina. Jestem szczęśliwa wspaniały mąż mały synek nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.No może małej córeczki która by była oczkiem w głowie swojego taty.







poniedziałek, 19 maja 2014

Ostatni dzień czasem wielkie przynosi korzyści.

Mam nadzieję że się wam spodoba.


+_+_+_+_+_+_+_+_++_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+_+

-Hadesie, ale ja nie chcę wychodzić do matki. Wolę być tu z tobą - powiedziała pani podziemia leżąc na torsie ukochanego.

-Wiem wspominałaś mi to już wiele razy najukochańsza - Mężczyzna pogładził ją po policzku.
-A co chciałabyś zrobić w ten ostatni dzień spędzony ze mną? - zapytał.
-Hmm....daj chwilę  do namysłu, ponieważ jest tak wiele rzeczy, które chciałabym uczynić - zamyśliła się, a po chwili wpiła się w jego usta.
Państwo umarłych zabalowało ostro.

Następnego dnia z samego rana Persefona wyszła na powierzchnię, na której czekała jej matka - bogini urodzaju.

-Moja kochana Kora. Nareszcie w domu. - Przyuliła swoją córkę lecz ta nie odwzajemniła uścisku. Pokiwała tylko głową na znak przywitania po czym skierowała się w stronę rezydencji matki.
Weszła do środka, przyniosła sobie krzesło, które ustawiła przy oknie. Widok z niego padał na polanę, z której przyszła z podziemia.
Nidy nie cieszyła się z odwiedzin u matki, lecz to ukrywała. Jednak teraz powiedziała sobie :
  ,,Koniec nie będę ukrywać przed nią swoich uczuć do Hadesa. Niech widzi co się ze mną dzieje''. 

Przez pierwszy tydzień siedziała w miejscu nic nie robiąc, nie jedząc ambrozji ani nie pijąc nektaru. Nic.

Matka próbowała do niej dotrzeć jednak to nic nie dawało. W końcu na początku drugiego tygodnia pobytu u swej rodzicielki dopadły ją mdłości, więc zerwała się z krzesła i pobiegła do łazienki, w której zwymiotowała.
Dalej nie odzywając się do matki skierowała się do biblioteki po to aby znaleźć księgę o boskich ciążach. Niby takie zwykłe, a Apollo napisał o tym książkę dla każdej boskiej przyszłej matki.
Odszukała stronę o objawach i przeczytała. Tak wszystko się zgadza..
A teraz ciekawostki :


Gdzie dziecko zostało poczęte tam jego matka w czasie ciąży i dwadzieścia jeden lat ludzkich po wydaniu na świat potomka tam pozostać musi.
Gdy znajdzie się poza wyznaczonym miejscem zaczynają się dziać bardzo złe rzeczy w stosunku do dziecka.
Bogini jeśli to czytasz i znajdujesz się poza wyznaczonym miejscem wróć do niego jak najszybciej.
Pamiętaj - mali bogowie, którzy są jeszcze w łonie matki są śmiertelni. Uważaj !!!

-Matko! - krzyknęła Persefona wybiegając w biblioteki - muszę wracać do Hadesu !

-Co? Koro zapomnij - powiedziała kategorycznie zaprzeczając.
-Muszę. Jak nie wierzysz to patrz - podała jej wolumin.
-Nie chcę tego ale muszę ci na to pozwolić.Wracaj do niego i opiekuj się moim wnukiem lub wnuczką.
Brązowowłosa przytuliła matkę i wyszła z domu w kierunku miejsca na polanie, które zabierze przyszłą matkę do podziemi. Tak też się stało.

Zamek pana umarłych 
 Narracja pierwszoosobowa. Hades.

Mojej ukochanej nie ma już dwa tygodnie. Tęsknię za nią,  a jeszcze tyle czasu nam pozostało do ponownego spotkania. Zacząłem grać różne akordy na moje gitarze.

Ktoś przerwał moje wywody na temat małżonki. Usłyszałem hukwrót.
Miałem już wypuścić ogary gdy w wejściu od salonu pojawiła się ONA.
-Persefono, moja najdroższa to jakiś cud, że tu jesteś. - Podszedłem do niej od razu wpijając się w te piękne czerwone usta.
- Tak kochany to jest cud, ale chyba jeszcze bardziej uszczęśliwi cię fakt, że zostanę z tobą na dwadzieścia dwa lata śmiertelników.
Zdziwił mnie ten fakt, czyżbym miał zostać ojcem?
-Czy...czy ty jesteś w ciąży? - zająkałem się.
-Tak - pisnęła i potem znowu wpiliśmy się w swoje usta pragnąc siebie.
Kiedy zdjąłem ukochanej sukienkę pstryknąłem palcami i znaleźliśmy się w sypialni.

Kochaliśmy się tydzień bez żadnej przerwy.

Niestety musieliśmy przerwać ze względu na tą małą istotkę.


Narracja trzecioosobowa


Persefona była już w szóstym miesiącu. Zmieniła swój styl ubioru teraz nosiła czarne sukienki ciążowe.
















Gdy dziecko było w drodze (w brzuchu mamy) Hades zabronił jakimkolwiek potwornym bestiom (oprócz Cerbera) wchodzić do pałacu.

Był na każdą prośbę ukochane, która dziwne zachcianki na ludzkie jedzenie, a w szczególności ogórki z nutellą i arbuz z rybą. Ze względu tego, że dziecko (dzieci) było śmiertelne musiało odżywiać się takim pokarmem.

Reszta ciąży zleciała podobnie, lecz najgorszy był oczywiście poród, przy którym pomagała matka ciężarnej oraz szkolona przez Apolla akuszerka*.


Przez kilka godzin pan umarłych słyszał krzyki, wyzwiska oraz groźby między innymi takie 

,,Jak cię dopadnę to ukatrupię!''   ,,Jak mogłeś mi to zrobić durniu jeden?!''  ,,Od dzisiaj śpisz na kanapie!''
i wiele innych.

Po godzinach na świat przyszły pierwsze od czasu Artemidy i Apolla boskie bliźnięta.

Tris i Theo (chłopiec jest młodszy).

Hades i Persefona kochają swoje dzieci, a umowa o tym iż mama bliźniaków miała wiosnę lato oraz jesień spędzić na powierzchni została zerwana i już zawsze może być ze swoim ukochanym.


________________________________

*akuszerka- Kobieta pomagająca innym kobietom (w ty przypadku boginiom ) przy porodzie.

niedziela, 30 marca 2014

Pierwszy sprzeciw i dobra decyzja

Znowu dodaję wcześniej.
Czytasz=Komentujesz


  XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

-Ale Hadesie, dlaczego nie? - oburzyła się Persefona
-Dlatego kochana, że ja tu rządzę i moje słowo tu się liczy najbardziej.
-Ty nie masz pojęcia jak mi na tym zależy .
-Wiem. Tobie zależy tak jak mi zależy na tym żebyś przez cały rok była ze mną - powiedziawszy to usiadł na fotelu.
-Wiesz przecież, że nie mogę. Wyciągną mnie siłą, bo oni tak uzgodnili - powiedziała i usiadła na kolanach męża.
-Jeśli uda ci się zostać tu nawet wbrew ich woli dostaniesz to co chcesz - zaczął gładzić ją po udzie.
-Naprawdę dziękuję - zaczęli się całować namiętnie spragnieni siebie
-A może zajmiemy się czymś bardziej pożytecznym, bo do wiosny zostało jeszcze sporo
 czasu.

Dzień, w którym Persefona miała się stawić na powierzchni nadszedł szybko. Demeter
czekała lecz córka się nie pojawiła. Bogini postanowiła pójść na własną rękę do podziemia i zabrać córkę z rąk tego (jak uważała) tyrana.
Stanąwszy przed wrotami zapukała. Otworzyła jej erynia, która bez mrugnięcia ślepiami zaprowadziła ją do salonu. Demeter zobaczyła tam córkę przytulającą się do Hadesa .
-Koro idziemy stąd - powiedziała stanowczo.
-Nie matko. Nigdzie się nie wybieram - powiedziała dalej siedząc przytulona do męża, który czytał jakąś książkę nie zwracając żadnej uwagi na kłócące się kobiety.
-Jak to nigdzie nie idziesz?! Razem z twoim ojcem ustaliliśmy, że jak to nazywają śmiertelnicy zimę spędzasz u niego - starsza kobieta pokazała ręką na Boga. -A wiosnę lato jesień spędzasz razem ze mną.
-Nie obchodzi cię czy ja mam coś do powiedzenia? Co ja chcę, a nie co ty? Nie jesteś najważniejsza, ja też mam jakieś uczucia, pragnienia.
-No to mi powiedz czego tak bardzo chcesz? - rzekła.
-Chcę mieszkać w tym domu, a nie czuć się w nim jak zupełnie obca osoba, jak gość. Chcę być przy ukochanym, a nie tylko go odwiedzać. Ja chcę tu być przez cały rok.
-Dlaczego mi to robisz Koro? Dlaczego chcesz abym była nieszczęśliwa?
-Tobie zależy tylko na swoim dobrze i szczęściu! - wrzasnęła
-Dobrze, jak chcesz to zostań - bogini urodzaju zaczęła już odchodzić, lecz zatrzymał ją głos córki.
-I jeszcze jedno. Jak do ciebie przyjdę i zobaczę, że zniszczyłaś przyrodę, bo mnie nie ma to nigdy ale to przenigdy mnie nie zobaczysz.
Demeter tylko pokiwała głową i wróciła na powierzchnię.
-Hadesie udało mi się. Teraz moje życzenie - powiedziała i zwróciła się do męża.
Ale że teraz na kanapie-sugestywnie poruszył brwiami.
-Nie nie na kanapie nie było by niewygodnie - zaczęli się namiętnie całować.
Hades pstryknął palcami i znaleźli się w sypialni.
(Tłumaczyć co robią nie muszę. Każdy chyba wie)


KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ

-Kochana czy ty naprawdę musiałaś chcieć akurat to? - Pan Podziemia pokazał na, wielkich rozmiarów, brzuch swojej żony.
-Tak, chciałam tego... - pogłaskała swój brzuszek - ...tak jak ty chciałeś tego bym była z tobą
cały rok.
Pocałowała męża w policzek.


DWA LATA PÓŹNIEJ

-A tak nie chciałeś mieć dziecka - powiedziała szeptem, patrząc z ukrycia na na ukochanego
bawiącego się z ich małą córeczką.
Kto by pomyślał, że tak się stanie. Na co dzień i dla wszystkich innych oschły, zły szatan wcielony, a dla żony i córki kochający mężczyzna.


KONIEC
 P.S. Tu macie zdjęcie już ich dorosłej córki.
















piątek, 14 lutego 2014

Bogowie też mogą obejść walentynki

Walentynki 14 lutego postanowiłam uczcić, jak zwykła śmiertelniczka niczym zakochana kobieta. Wprawdzie byłam i jestem Boginią, Panią Podziemia, żoną Pana umarłych Hadesa.
Szczęście mi sprzyjało i mego męża nie było akurat w zamku.
Zaczęłam wycinać czarne serduszka oraz napis 14 LUTEGO WALENTYNKI.
Tak żeby było romantycznie. Po godzinie wszystko było gotowe, ozdoby i wystawna kolacja. Usłyszawszy huk zamykanych drzwi zapaliłam świeczki. Po chwili w salonie pojawił się Hades. Gdy otaksował pokój spojrzeniem, zauważyłam w jego oczach, że nie jest zadowolony.
-Persefono co to, do najciemniejszych otchłani Tartaru, ma być?-wrzasnął 
-Spokojnie - powiedziałam- w świecie ludzi jest taki obyczaj, Walentynki i ja po prostu chciałam zobaczyć, jak to jest poczuć się jak śmiertelniczka-zrobiłam błagalne oczka, na które mój jakże szanowny małżonek zawsze się nabierał -Proszę uczcijmy ten obrzęd.
-Och no dobrze, ale tylko ten raz. Przecież nie chcemy się do nich upodabniać.
Zasiedliśmy do posiłku wypiliśmy do tego wino o które specjalnie poprosiłam Dionizosa. Chciałam jedną butelkę, jednak on mi przysłał całą skrzynkę.Ale wróćmy na właściwy tor.
Pierwsze dwie butelki wypiliśmy przy stole a następne cztery już po przeniesieniu się na kanapę.
Odstawiliśmy kieliszki, zaczęliśmy się całować pragnąc swojego dotyku.
Sama nie wiem jak to się stało iż znaleźliśmy się w sypialni a dokładniej w łóżku.
Pozbywaliśmy się w szybkim tempie ubrań.Stało się to co miało się stać.Na końcu opadliśmy zmęczeni na poduszki i zasnęliśmy.
Następnego dnia obudziłam się dziwnie szczęśliwa i już po chwili wiedziałam dlaczego. Zawsze, gdy wstawałam, Hadesa nie było, ale dzisiaj jego ręka leżała na moich biodrach, a on sam był przytulony do moich pleców.

Przez następne trzy tygodnie nic ważnego się nie wydarzyło. Lecz nagle pewnego ranka obudziły mnie mdłości wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki.
Bez wiedzy mojego męża, który coraz rzadziej bywał w domu postanowiłam udać się do Asklepiosa ,żeby mnie zbadał, a gdy poprosiłam go, aby zachował to w tajemnicy, z własnej woli zarzekł się na Olimp.
Po wróceniu do domu usiadłam załamana na fotelu. Miałam podejrzenia, że jestem w ciąży, ale żeby być pewną użyliśmy urządzenia śmiertelnych nazywa się USG i to potwierdziło nasze przypuszczeniach. Jednak to nie niemożliwe. Hades sam przyznał, że po zesłaniu do podziemi nie może mieć potomstwa a jak wiem, on nigdy nie kłamie. W takiej pozie zastał mnie mój mąż, podszedł do mnie.
-Kochana powiesz mi co się stało, że jesteś taka...taka zaszokowana?- uklęknął przy mnie i złapał za rękę.
-Mówiłeś mi, że po zesłaniu tutaj nie możesz mieć dzieci. Mówiłeś prawdę? -spojrzałam mu w oczy.
-Tak, ale ja dalej nie rozumiem o co ci chodzi.
Opowiedziałam mu całą historię z dzisiejszego dnia. Nie powiem, wściekł się trochę, ale potem mu przeszło. Dałam mu kartkę i pokazałam mały punkcik na niej.
-Spójrz to jest nasze dziecko-chwile to potrwało zanim do niego dotarło, że zostanie boskim rodzicem.
-Ale kochana ja nie wiem jak to się stało. Jutro pójdziemy na Olimp i spróbujemy to wyjaśnić - pokiwałam głową. Chciałam już iść, ale zatrzymał mnie gestem ręki.
-Jeszcze jedno. Zabraniam, powtarzam ZABRANIAM ci chodzić w tych sukniach z gorsetami.
-Ale ja nie mam innych ubrań, a nago chodzić nie będę-powiedziałam
-Nie powiem ta druga opcja mi pasuje, ale masz rację.
Pstrykną palcami i w jego rękach pojawiły się trzy rzeczy:

1.Dresy.
2.Luźna czarna koszulka
3.Czarna sukienka do kostek, która w żadnym miejscu nie była opięta.

-Persefono to są ubrania ludzi-ostatnie słowa powiedział z odrazą-Ale masz je nosić.
Przytaknęłam tylko i poszliśmy do sypialni spać.

Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie. Założyłam sukienkę, bo wiedziałam, że po południu idziemy na Olimp
Gdy wrócił przyszły tatuś poszliśmy do siedziby Bogów. Chyba mieli jakąś naradę, bo było słychać rozmowy.
Ale on nic sobie z tego nie zrobił.
Przed wejściem kazał mi dać zdjęcie. Otworzył wrota.
Po naszym ,,wtargnięciu'' pierwszy odezwał się mój ojciec Zeus.
-Hadesie co ty tutaj robisz? Nie często tu przychodzisz.
-Wierz mi, gdybym nie musiał nie widziałbyś mnie tu-warknął
-Więc co się stało? - odezwał się Posejdon.
-To- pokazał na mnie.
-Nie rozumiem. Chodzi o moją córkę? Wyrażaj się jasno-powiedziała Demeter
-Może ja to wyjaśnię, bo jak widać Hades jest wściekły.
Bogowie tylko przytaknęli na moją propozycję.
-Wczoraj dowiedziałam się, że jestem w stanie błogosławionym.
Na twarzach olimpijczyków malowało się zdziwienie, a u niektórych też i odraza.
-A przecież wiadomo że on- pokazałam na męża-nie może mieć dzieci-dokończyłam swoją wypowiedź.
-Niestety my też nie wiemy jak to się mogło stać-odpowiedział mój ojciec.
-Chyba, że...-odezwała się bogini mądrości-...ktoś przy tym namieszał.
Skierowała swój wzrok na Afrodytę i Herę.
-Czy macie z tym coś wspólnego?-zagrzmiał Zeus.
-Kochany, nie denerwuj się. Tak to nasza sprawa-powiedziała Hera
-Dlaczego to zrobiłyście?-zapytałam
-Dla ciebie Koro, dla ciebie- odpowiedziała Afrodyta.
-Ale przecież ja nigdy nie myślałam ani nie mówiłam, że chcę mieć dziecko.
-Nie pamiętasz tego, ale my tak. Jak byłaś mała chciałaś tego, a my ci to teraz umożliwiłyśmy.
-Ale nie powinnyście tego robić bez naszej wiedzy.
-Pamiętaj, że u nas dzieci są w łonie matki rok, a nie dziewięć miesięcy jak u śmiertelników.
Pożegnawszy się wzięłam Hadesa za rękę, wróciliśmy do domu.
Zmieniło się kilka rzeczy od tego czasu:
1.Hades spędzał ze mną każdą wolną chwilę. 2.Spełniał wszystkie moje zachcianki.

Dokładnie w następne walentynki przyszłaś na świat ty Koro.


        KONIEC


środa, 5 lutego 2014

Przysięga na Styks cz.2 - losy drugiego potomka

Miałam wstawić jutro ale po błaganiach mojej przyjaciółki wstawiam dzisiaj. To dla ciebie Weronika

____________________________________________________


Hades dowiedział się, że zostanie ponowny raz tatą.
Tak Persefona nie umiała kryć długo żadnej tajemnicy przed mężem.
Powiedziała obydwu panom.
Gdy usłyszeli dobrą nowinę cieszyli się jak małe dzieci z nowej zabawki.
Pani podziemia była w ten czas w trzecim miesiącu ciąży.
Ale przejdźmy dalej o jakieś dwa lata  w  przód.
Gdy rodzice małej ją ujrzeli była to istna kopia matki więc dali jej na imię Kora.
(Ach te sentymenty do dawnego życia Persefony)
Hades siedział na swoim ulubionym fotelu i czytał książkę, podeszła do niego mała
dziewczynka i szturchnęła tatę w kolano. Zobaczył swoją córkę i zapytał.
-Koro, kochanie co chciałaś od taty?- Wziął małą na kolana.
-Tatusu, bo ja cem cie psestlasyc cie tylko pamientay to na niby.(To wypowiedź dwuletniej dziewczynki)
Mała zeszła z kolan ojca i zmieniła się w to co on jak jest zły albo chcę kogoś wystraszyć.
Pan podziemi udawał przestraszonego, ale na prawdę był zdziwiony tym, że jego córka umie tą sztuczkę w tak młodym, jeszcze dziecięcym wieku. Swojego syna Nica, zaczął jej dopiero uczyć po tym jak stał się dorosły(Dla śmiertelników 21 rok życia)
Nic nie zrobił oprócz przerażonej miny i krzyku.
Kora zaczęła klaskać być brawo i śpiewać
-Psestlasylam tate, psestlasylam tate!!!
Wrzaski małej usłyszała Persefona.
-Kochanie powiesz mamusi co się stało
-Ćo ty mamusiu nie słysałas jak ksyczalam?.-Uśmiechnęła się chytrze-Psestlasyłam tate.
Zaklaskała i przytuliła się do swojej rodzicielki.
-A jak malutka.
Pogłaskała córkę po główce, ale ona nie chciała powiedzieć jak to zrobiła, a więc spojrzała na męża pytającym wzrokiem, on tylko wstał i po cichu zmienił się w ,,Potwora w ogniu''
Córka Demeter szerzej otworzyła oczy i popatrzyła z niedowierzaniem na córkę.
Hades wrócił do dawnej postaci podszedł do córki złapał ją od tyłu i zapytał
-Koro na co masz ochotę?
-Na zabawe z Celbelem w ogludku.
Jak mała chciała tak więc pan podziemia zawołał swojego wiernego psa, który dla wszystkich(oprócz Rodziny podziemi) był wcieleniem zła. Szczególnie dla małej Kory stawał się potulnym pieskiem do zabawy.

CZTERNAŚCIE LAT PÓŹNIEJ URODZINY KORY (16)

-Tato nie rozumiem, dlaczego muszę jechać do tego głupkowatego obozu dla herosów, skoro Nicko może mnie spokojnie nauczyć walki bronią i innymi rzeczami.-Tupnęła nogą niczym mała dziewczynka.
Zastanawiacie się pewnie jak wygląda.
Ma długie brązowe włosy lekko karbowane(od urodzenie ma takie po ojcu)
ubrana jest w bluzkę trochę poprzepalaną(wyniki zmiany w ,,Potwora''),
spodnie przylegające do ciała, bezrękawnik oraz buty na grubym obcasie z ćwiekami cały ubiór zachował się
w jednej tonacji czerń(Cecha też dziedziczona po ojcu choć matka ją namawiała do sukni ale ona po przygodzie z babcią [Opowieść na inny czas]nie chciała więcej słyszeć o sukniach)
Od paru dni panowała napięta atmosfera, ponieważ rodzice Kory chcą ją wysłać do obozu Herosów
(w tym roku będzie też tam Percy tyle, że on będzie miał piętnaście lat)
-Koro pojedziesz tam i to bez dyskusji-wrzasnął już naprawdę zdenerwowany zachowaniem swojej ,,Malutkiej Córeczki''
-Dobra, zgoda -Dziewczyna też była zła. Szczęście, że jej matka nie słyszała tej kłótni, bo ona nienawidzi kiedy oni się kłócą.
-Ale chcę dostać prezent-uśmiechnęła się, bo wiedziała, że na pewno dostanie to co chce. Zawsze dostawała to na co miała chęć, bo jak to powiedział Hades ,,Jesteś oczkiem w mojej głowie''
-Co tylko zechcesz,ale wiesz Koro, że ten obóz jest dla twojego dobra, bo twoja matka nie pozwala mi cię uczyć, a przez to, że jesteś moją córką musisz być dobrze wyszkolona.
-Chcę dostać małego Cerberka-a czegoż innego ona by chciała? Z wyglądu jest taka sama jak Persefona, ale w zachowaniu i innych cechach charakteru jest podobna do Hadesa
Pan Podziemi pstrykną palcami, a przy nogach dziewczyny pojawił się pies z trzema głowami Myślała, że to stary kompan jej dziecięcych zabaw ,ale myliła się. Po bliższym przyjrzeniu się psu zobaczyła, że jest nie czarny, ale brązowy.
-Dziękuję tato-rzuciła się mężczyźnie na szyję i wyściskała.
-Nie dziękuj mi, tylko się pakuj. Księżniczka Podziemi, pstryknęła palcem i wszystkie jej rzeczy były w jednej walizce, ale dużych rozmiarów rzecz jasna, walizka była czarna.
U śmiertelników była gdzieś druga w nocy, idealny czas na podróże cieniem Więc tak też zrobili.
Przed bramą prowadzącą do obozu byli po 10 minutach.
Weszli lecz nie odzywali się do siebie, ponieważ dziewczyna dalej była wściekła, że musiała tutaj zostać.
-Córko nie wściekaj się. Zabierasz swego psa, nic ci tu przecież krzywdy nie zrobi.
Byli przy drzwiach wielkiego domu i Pan Podziemi zapukał do drzwi(kultura)
Usłyszeli krzyki:
-Kto śmie przeszkadzać mi o tej godzinie-to był Pan.D
Otworzył drzwi i staną jak osłupiały
-Witaj Dionizosie. Oto moja córka, zostanie tu ma się nauczyć.
-Ale Hadesie w tym obozie nie ma twojego domku, bo ty nie masz pół boskich dzieci.
-No i dobrze że ich nie ma, bo ledwo znoszę Nico. - pierwszy raz od wejściu do obozu odezwała się nastolatka.
-A co do domu to nie problem proszę pokazać mi gdzie jest najmniej oświetlone miejsce w tym oboziku.
Pan D. pokazał ręką miejsce najbliższe  skałom.
-Dobrze.-Klasnęła w ręce i obok skał pojawił się wielki  czarny dom bez okien z wielkim żywopłotem o kolorze ciemnej zieleni.
-A teraz żegnam-odwróciła się na pięcie i skierowała w stronę dwu piętrowej rezydencji, której nie miał żaden z obozowiczów.
-A teraz Hadesie powiedz mi, chociaż jak ona ma na imię, w końcu muszę powiadomić jutro rano resztę obozowiczów.
-Jak już wiesz to jest moja córka Kora. A teraz muszę już iść. Żegnaj-i już go nie było.
Dionizos tylko pokiwał głową i wrócił do domu.
Kora obudziła się po szóstej, niechętnie wstała poszła do garderoby wybrała ulubione ciuchy, rzecz jasna czarne. Wyszła razem z psem, który nie chciał przestraszyć nikogo, ale został ze swoimi trzema głowami.
Poszła do pawilonu jadalnego usiadła przy stole przygotowanym dla niej w najciemniejszej części.
Na podest podszedł Chejron.
-Witajcie chciałem wam przedstawić nową obozowiczkę. oto Kora-wskazał ręką na miejsce w rogu pawilonu.

-A jakiego boga jest ona śmiertelną córką.-ktoś wrzasną
-Ona nie jest śmiertelniczką Claris-odpowiedział Chejron
-No to którego z Bogów jest ona córką-krzykną ktoś inny.
-Cisza!! Jest ona córką Hadesa.A teraz cisza i jedzcie.Z wizytą przyjdzie do nas Bogini Demeter.
Gdy Kora to usłyszała wstała i odeszła tak szybko jak mogła lecz jej się to nie udało.Bo przed nią stanęła we własnej osobie je szanowna pani Demeter.
-Witaj Koro dawno się nie widziałyśmy chodź tu do mnie-otworzyła ręce po to żeby przytulić dziewczynę.
Ale ona krzyknęła.
-Nie dotykaj mnie ty wiedźmo.-była bliska zmiany.
-Ale co ty robisz? Chcę tylko, żebyś przytuliła się do mnie i dlaczego jesteś w tych okropnych kolorach?-bogini urodzaju pstryknęła palcem.Gdy księżniczka podziemi spojrzała na siebie i odkryła że jest w różowej sukience.Nie wytrzymała i zmieniła się w to co w wieku dwóch lat i krzyknęła.
-Zostaw mnie w spokoju!
Nie uszło to uwadze Hadesowi, który odczuwa każdą przemianę córki. Wraz z żoną wyszedł na powierzchnię akurat w obozie, przy miejscu zdarzenia. Persefona podleciała do matki i zapytała 
-Coś ty jej zrobiła? Ona nigdy tak nie robi chyba, że się mocno wkurzy.
-Wielkie mi co. Zmieniłam jej tylko ubranie.
Hades podszedł do córki i dotkną jej, w mig się zmieniła. Jak zobaczył co ma na sobie jego mała księżniczka, odezwał się.
-Ja wiem dlaczego ona się zmieniła.-Pokazał żonie ubiór Kory.
-A wy co się tak się patrzycie? Wynocha.-Obozowicze jak na komendę poszli do swoich domków
Wszystko potoczyło się później łatwo.Treningi szły Korze łatwo.
Aż do osiemnastych urodzin dziewczyny.
Ta cieszyła się z powrotu do domu w obozie zaprzyjaźniła się z Bogiem który musiał przyjechać tu tak samo jak ona, bo musiał się nauczyć walki.(Percy'ego nienawidziła)

W dniu wyjazdu Martin poprosił Korę żeby została jego żoną na wieki  zgodziła się. Rzucając mu się na szyję.
Tydzień później odbyła się ceremonia, na której byli obecni tylko rodzice pary.
Czyli od strony panny młodej, Persefona i Hades 
a od pana młodego, Ares i Afrodyta
Przysięgli sobie bycie ze sobą na wieczność
Kilka lat później narodził się nowy pomniejszy Bóg.


Wszyscy żyli długo i szczęśliwie

piątek, 17 stycznia 2014

Prawdziwa Historia

Mam nadzieję że się wam spodoba ,starałam się i wy ocenicie czy mi wyszła czy nie.

<><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><><>

W nocy na łące siedziały dwie osoby, piękna brązowowłosa dziewczyna w białej sukni z wiankiem na włosach. Zaś mężczyzna miał średniej długości czarne włosy spaloną bluzkę spodnie oraz bezrękawnik wszystko ubrane w czerń.
Domyślacie się już kto to może być? 
Nie?
Opowiem wam prawdziwą historię Hadesa i Kory.
Kora w piękną kwietniową noc wyszła na spacer spotkała tam, jak myślała, śmiertelnika. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Odezwała się do niego.
-Witaj jak się nazywasz? Co robisz tu na łąkach o tak późnej porze?
Pan podziemi gdy ją ujrzał wiedział, iż jest to córka jego brata Zeusa, ponieważ obserwował ją już od dłuższego czasu, lecz nigdy nie wychodziła wtedy kiedy on wychodził potajemnie ze swojego podziemia, żeby móc ją obserwować.
-Witaj piękna pani, obserwuję kobietę piękniejszą nawet od samej Afrodyty.
Kora zarumieniła się, gdy zorientowała się że ów mężczyzna mówi o niej.
-Panie nie wyjawiłeś mi jak brzmi twoje imię . Ja zwę się...
Ale nie dokończyła
-Zwiesz się Kora wiem o tym.
Ukłonił się przed nią.
-Skąd to wiesz, jeśli łaskaw mi powiedzieć.
-Nie jestem śmiertelnikiem tak jak i też ty nim nie jesteś. Zwę się Hades.
Dziewczyna się zlękła, ale nie wierzyła, że jest on tak okropny jak mówiła jej matka
-Czy boisz się mnie moja śliczna?
Odpowiedziała trochę lękliwie:
-Nie.. nie boję się ciebie, budzisz we mnie inne uczucie niż strach.
Pan podziemia ucieszył się tą nowiną.
-A jakim to uczuciem pałasz do mnie córko Demeter?
-Spodobałeś mi się i nie obchodzi mnie to co opowiada mi o tobie matka i nie wierzę, że to co ona mówi jest prawdą.-Uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Jeśli jak mówisz nie pałasz do mnie lękiem, to spotkajmy się tutaj jutro o tej samej porze, a może opowiem ci o sobie prawdziwą historię, a nie tą którą Bogowie usłyszeli od mojego brata Zeusa.
Kora jak obiecała tak zrobiła, lecz przyniosła ze sobą koc oraz wino.
Ułożyła wszystko i czekała. Chwilę później ziemia się otworzyła i wyszedł z niej Pan Podziemia we własnej osobie.
-Witaj Hadesie -Uśmiechnęła się pogodnie od niego.
-Witaj Persefono-Dziewczyna gdy usłyszała nie swoje imię ,zdziwiła się. Zapytała więc.
-Dlaczego używasz nie mojego imienia?
-Persefona, to imię bardziej do ciebie pasuje, piękna.
-Dobrze rozumiem i pozwalam ci tak na siebie mówić, ale pod warunkiem, że opowiesz mi tą historię.
Położyli się na kocu. Dziewczyna oparta o Hadesa zaczęła słuchać jego opowieści:
-Zaczęło się, gdy zbuntowaliśmy się naszemu ojcu Kronosowi, który zjadał swoje dzieci. Po pokonaniu go, nasza trójka cieszyła się zwycięstwem lecz nie ja. Zdecydowaliśmy kto obejmie władzę w poszczególnych miejscach. Twój ojciec Zeus przywłaszczył sobie niebo, że niby mu się należało, bo miał największy wkład w pokonaniu ojca, lecz to nie prawda on sam miał najmniejszy. Posejdona zesłał, żeby był panem wód, a mnie, do Podziemia. Nie chciał, żeby ktokolwiek się dowiedział o tym że to ja w większości razem z Posejdonem pokonaliśmy Kronosa ,a on się tylko przyglądał. Wszyscy uwierzyli, że zesłał mnie tam, bo chciałem zagarnąć wszystko.
-Wierzę Ci. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że mówisz prawdę.
Od tego zdarzenia spotykali się codziennie w nocy, o tej samej porze i w tym samym miejscu. W końcu prawie pół roku po pierwszym spotkaniu Pan Podziemia zadał Persefonie decydujące pytanie.
-Persefono kocham cię. Nie chciałabyś uszczęśliwić mnie tym i zostać moją żoną?
Bogini niewiele myśląc rzuciła się na szyje ukochanego i pocałowała go, między pocałunkami mówiąc TAK.
-Ukochany czy teraz mam się przenieść do ciebie do Podziemia?
-Persefono jak nie chcesz to nie musisz, ale z tobą w Podziemiach nie czuł bym się taki samotny jak zawsze.
-Ależ oczywiście, że pójdę z tobą. - Przytuliła się do niego zamykając oczy, a chwilę później ,gdy je otworzyła stała w holu pięknego dużego zamku, który od dzisiaj miał się stać jej nowym domem.
-Jak tu pięknie. - Okręciła się dookoła 
-Jak chcesz możesz zrobić tu taki mały remanent. Mi jest wszystko jedno byle by z tobą.
Pocałował ją a, ona oddała pocałunek. Całowali się, aż zabrakło im tchu i musieli złapać powietrza, a chwilę potem znowu złączyli swe usta w pocałunku.

MIESIĄC PÓŹNIEJ

Do zamku Państwa podziemi przyleciał posłaniec z wiadomością od Gromowładnego.
-Witaj panie Hadesie.-Ukłonił się posłaniec
-Hermesie czegóż to mój brat chce?
Do salonu weszła Persefona.
-Zeus prosi, abyś oddał mu córkę.
Gdy kobieta to usłyszała podbiegła do męża przytuliła się do niego i powiedziała do posłańca.
-Powiedz mojemu ojcu, że ja się nigdzie stąd nie ruszam.
Mężczyzna pokiwał tylko głową i odleciał.
-Hadesie ja nie chcę stąd odchodzić.-Załkała kobieta.
-Nie oddam cię, za bardzo mi na tobie zależy - podprowadził ją do kanapy i usiadł sadzając ją na swoich kolanach, a ona tylko bardziej się wtuliła w tors męża.
Następnego dnia przybył sam władca piorunów z wizytą.
-Hadesie !-krzyknął - Oddaj mi moją Korę!
-Witaj bracie. Nie wrzeszcz tak, bo ją obudzisz.
Władca podziemi był tylko w starych przetartych czarnych Jansach.
Z góry usłyszeli wołanie.
-Choć tu kochany, jestem śpiąca - czarnooki uśmiechnął się tylko do starszego brata.
-Zeusie czy jakbym trzymał ją tutaj siłą wołała by tak?
-Ale ty nic nie rozumiesz bracie - pokiwał głową i krzyknął w stronę schodów
-Koro chodź tutaj!-Po dwóch minutach przy swoim mężu stała odziana tylko w
męską koszulę kobieta.
-Nie jestem Kora nazywam się Persefona-warknęła i przytuliła się do Hadesa.
Gromowładny przemówił.
-Ko...Persefono przyroda obumiera, twoja matka szuka cię po całym świecie.Tam gdzie przejdzie zamiera wszystko dookoła.
Gdy brązowowłosa usłyszała to, aż pisnęła.
-A nie możesz jej powiedzieć, że ja jestem szczęśliwa ,więc niech się o mnie nie martwi?
-Przykro mi, ale ona uwierzy tylko tobie.
Persefona spojrzała na męża, pokiwała do niego głową i poszła na górę się ubrać.
Chwilę potem stała całkowicie ubrana. Odezwała się do ojca.
-Pojadę z tobą, ale tylko po to, żeby jej uświadomić, że jestem szczęśliwa.
Pocałowała męża i wyszła na powierzchnię. Zobaczyła co się stało. Przywróciła do życia rośliny. Zobaczyła matkę zaczęła do niej biec i krzyknęła.
-Matko! - starsza kobieta odwróciła się i pobiegła do córki. Gdy ją uściskała, odezwała się.
-Moja kochana Koro, nic ci nie jest? Ten potwór nic ci nie zrobił? Zostaniesz już ze mną na zawsze.
-Nie mamo, przyszłam ci tylko powiedzieć ,że nie możesz krzywdzić niewinnych śmiertelników tylko dlatego, że ja od ciebie odeszłam w imię prawdziwej miłości. Co oni ci są winni? Nie możesz tego zrozumieć, że ja jestem w Hadesie z własnej nie przymuszonej woli, bo jestem zakochana ? A teraz już idę do ukochanego i proszę cię o jedno. Nie rób im krzywdy, bo inaczej się więcej nie zobaczymy i to będzie tylko i wyłącznie  z twojej winy. Żegnaj.
Ziemia się rozstąpiła i zabrała dziewczynę.
Demeter ,żeby nie stracić swojej córki wypełniła obietnice.
A Persefona była z mężem szczęśliwa. Do matki na powierzchnię wychodziła dwa razy na rok.
Dorobiła się z Hadesem dwójki nowych boskich dzieci.


KONIEC